Blog o fotografii w kontekście internetu i tych nowszych mediów. Fotografią zajmuję się od wczoraj i do jutra nie powinno się to zmienić
A.Lucis
Aleksander Lucis
rss archiwum Mobile blip 24foto Goldenline

Micro-wywiad, czyli 11 pytań do Ewy i Andrzeja – twórców marki Bubutim

Micro-wywiad, czyli 11 pytań do
Ewy i Andrzeja – twórców marki Bubutim.bubutim

W pierwszej kolejności chciałbym zapytać o Wasze początki. Jak i kiedy zaczęła się przygoda z fotografią stokową?

- Pierwszym serwisem był darmowy SXC.hu. Pracowałem wówczas w wydawnictwie i używałem zdjęć z tego właśnie serwisu na zasadach wymiany, przy własnych projektach graficznych. Dzielenie się skromnym dorobkiem z ludźmi z całego świata było dla nas ogromną zabawą, ale także nieocenioną lekcją “fachu”. Codziennie obserwowaliśmy ściągnięcia, czytaliśmy komentarze, odświeżaliśmy stronę co 10 min. :) Dawało nam to motywację do dalszych prób i coraz bardziej wciągało w świat fotografii. Byliśmy wtedy świeżo upieczonym małżeństwem, dysponowaliśmy czasem i wszystko co robiliśmy razem pochłaniało nas bez reszty.

Po SXC przyszła kolej na podniesienie poprzeczki, czyli iStockphoto.com. Jeszcze wtedy, na samym początku, nie myśleliśmy o jakichkolwiek pieniądzach, bardziej fascynowała nas społeczność. W momencie naszego startu w serwisie była garstka około 50 fotografów. Wszyscy utrzymywaliśmy ze sobą kontakt mailowy, wzajemnie ocenialiśmy swoje prace, a konstruktywna krytyka sprawiała, że wyciągaliśmy wnioski i chcieliśmy pracować więcej i lepiej. Wtedy mało kto myślał o dochodach, w serwisie znajdowało się jedynie 70 tyś. zdjęć liczba dziennych odwiedzin nie przekraczała 400 osób.

Czy od tego czasu, zaszły Waszym zdaniem  jakieś znaczące zmiany w branży? Czy zmieniły się standardy?

- Przede wszystkim najbardziej zauważalnym czynnikiem jest coraz większy profesjonalizm zdjęć dostarczanych do serwisów microstockowych. Myślimy, że wkrótce poziom ten osiągnie porównywalną jakoś jak w serwisach Getty Images, Corbis czy JupiterImages :) co oczywiście jednych cieszy, a innych smuci.

Jakim sprzętem  i zapleczem należy dysponować by robić odpowiednie zdjęcia na potrzeby rynku fotografii stokowej? W jakich warunkach zaczynaliście i jak wiele się zmieniło do dnia dzisiejszego?

- Zmiany są bardzo dynamiczne, tak jak dynamicznie zmienia się rynek fotografii. Zaczynaliśmy od zabawy ze zwykłą cyfrówką Nikon Coolpix i dwiema lampami z marketu budowlanego? to była połowa 2003 roku. Wówczas sprzedawało się wszystko. W 2004 roku zaczęliśmy robić zdjęcia pierwszą pożyczoną cyfrową lustrzanką, ale jeszcze długo studiem było nasze mieszkanie i różnokolorowe ściany. Powoli zastawialiśmy kąty kartonowymi tłami, rozglądaliśmy się za blendami i profesjonalnym oświetleniem. Wraz z nabywaniem doświadczenia rosły potrzeby zarówno sprzętowe, jak i czasowe. Pod koniec 2005 roku, po narodzinach córki Zuzi praca w naszym niewielkim “M” okazała się, delikatnie mówiąc, utrudniona. Stąd też pojawił się pomysł założenia własnej działalności. Dziś dysponujemy wyposażonym studiem o powierzchni 60 m2 z profesjonalnym oświetleniem oraz półprofesjonalnym aparatem Nikon D200, który w najbliżej przyszłości planujemy również uczynić profesjonalnym.

Nie sprzedajecie zdjęć z poziomu własnej strony internetowej. Czy lepszym rozwiązaniem okazało się robienie tego z pomocą iStockphoto.

- W momencie decyzji o założeniu własnej działalności na rynku istniało już wiele serwisów oferujących podobne usługi. Konkurowanie z nimi wiązało się z dużymi wydatkami, a my takich środków nie posiadaliśmy. iStockphoto oferował gotowe rozwiązania, wsparcie, reklamę oraz dynamiczny przyrost nowych klientów – nie trzeba było się długo zastanawiać.

Przekroczyliście już imponującą liczbę 100.000 sprzedanych zdjęć w ramach iStockphoto. Co było największym momentem przełomowym w Waszej dotychczasowej pracy?

– Chyba oboje jesteśmy zgodni co do faktu, iż takim momentem było przyjście na świat naszego pierwszego dziecka. U mnie wiązało się to z ogromną potrzebą zmian i chęcią jak najlepszego wywiązania się z roli świeżo mianowanej “głowy rodziny” :). W zasadzie fakt ten nie ma żadnego przełożenia na 100.000 ściągnięć, ale doprowadził mnie do miejsca w którym jestem dzisiaj i z którego jestem zadowolony. Szczęśliwie potrzeba zmian nas nie opuszcza, co daje nadzieję na ciągły rozwój.

Na większości fotografii króluje Ewa. Wasze zdjęcia znalazłem już niejednokrotnie na materiałach reklamowych poza granicami Polski. Czy zdarzają się sytuacje, że napotkani przypadkowo ludzie rozpoznają “Tą twarz” z reklamy?

- Jeszcze się nie zdarzyło? i całe szczęście, bo chyba spłonęłabym żywcem ze wstydu :) Chociaż modeling daje mi możliwość zaspokojenia głęboko ukrytej potrzeby ekshibicjonizmu i kobiecej próżności, nie umiem przyznać, że dziewczyna ze zdjęcia to ja bez rumieńca na twarzy. Tak naprawdę poznają mnie jedynie ludzie znający nasze portfolio. W większości przypadków ci, którzy nie śledzą naszych poczynań, zapytani z kim kojarzy im się ta osoba ze zdjęcia, wskazują na wszystkich, tylko nie na mnie :) Czasem sama sie nie poznaję. Na potrzeby ujęcia stajesz się inną osobą, uwodzicielskim wampem, innym razem rezolutną businesswoman lub nastolatką o nieskazitelnej cerze. To ciekawe doświadczenie, rodzaj aktorstwa, wcielanie sie w różne postacie i role. Do efektów tych metamorfoz mam ogromny dystans i za każdym razem uśmiecham się pod nosem na widok tej “twarzy z reklamy”.

Sformułowana przez Vilfredo Pareto zasada 80/20 mówi, że 20% przyczyn generuje 80% skutków. Czy ta zasada działa to również w przypadku Waszego portfolio? Czy 20% zdjęć generuje 80% dochodów, a praca nad dwudziestoma procentami zdjęć pochłania 80% całego przeznaczonego na to czasu?

- Hmmm? Jakaś prawda w tym jest.

Które z Waszych zdjęć najbardziej zaskoczyło jeśli chodzi o jego popularność, a które będące faworytem kompletnie tych oczekiwań nie spełniło? Czy takie sytuacje często się powtarzają?

- Jest to już normą, że nasze oceny zupełnie nie idą w parze z późniejszymi efektami w sprzedaży. Nie możemy odnaleźć reguły którą kierują się kupujący przy wyborze ujęć. Przykładem może być zdjęcie zrobione zupełnie przypadkowo, dziś jest w czołówce naszych zdjęć, choć nigdy nie było tak typowane. Oceny odbiorców i ilość ściągnięć potencjalnego zdjęcia za każdym razem są dla nas sporą niespodzianką.

Czy istnieje coś takiego jak sztuka tworzenia słów kluczowych? Czy stworzyliście jakiś system?

- Kiedyś i owszem, zastanawialiśmy się nad każdym wpisanym słowem, mieliśmy swoje “magiczne” listy pojęć, po których wpisaniu znacząca ilość ściągnięć była murowana. Obecnie, wrzucając na iStockphoto.com po 30 zdjęć jednorazowo zupełnie nie ma czasu na dopracowanie tego typu szczegółów. Magiczne listy słów “kluczy” dawno przestały mieć rację bytu ponieważ, będąc wyświetlane tuż przy zdjeciu, mogą być kopiowane i powielane przez każdego zainteresowanego. Tym samym tysiące zdjęć jest dokładnie tak samo opisanych i znalezienie tego, co cię interesuje staje się coraz bardziej utrudnione.

Yuri Arcurs, 28-letni fotograf z Danii, włączył do swojego biznesu stokowego kilkunastu asystentów. Czy myślicie również o powiększeniu imperium Bubutim?

- :) Nie myślimy, tylko to czynimy. W listopadzie 2005 roku urodziła się nam córka Zuzia, a w sierpniu 2006 Filip. Nasz zespół przez dwa lata powiększył się dwukrotnie. Obecnie szkolimy nasz świeży personel w kierunku modelingu :)

Czy moglibyście na koniec udzielić “3 złotych rad”  fotografom stawiającym pierwsze kroki na tym rynku?

- Nie mamy żadnych typowo fotograficznych rad, bo takie “małe żuczki” jak my nie czujemy się dostatecznie kompetentni, by radzić w tej kwestii. Jedyne, co przychodzi nam do głowy to kilka prostych życiowych zasad którymi kierujemy się na co dzień i które, jak dotąd, sprawdziły się również w sferze zawodowej: wierzyć w marzenia, nie poddawać się przy ich realizacji i pracować, pracować, pracować, by być lepszym i móc się rozwijać.

Four-elements?FIRE

logo-bubutim


Bubutim
– firma od dwóch lat zajmująca się fotografią reklamową, stockową. Andrzej Burak fotograf, designer; Ewa Plona-Burak modelka, wizażystka, stylistka; szczęśliwi rodzice dwójki dzieci: Zuzi (2 lata) i Filipa (4 miesiące
)



Komentarze: 4 »

  1. avatar Hubi

    Gratuluję zarówno sukcesów zawodowych jak i świetnie powiększającego się zespołu;)

  2. avatar Stefan

    Gratulacje, super historia. Rzucam robotę inżyniera i robię fotki! Sprzęt mam teraz brakuje mi już tylko wolnego czasu :)

  3. avatar wiaczesław

    Witaj

    Pozdrawiam i gratuluje sukcesu i właściwej decyzji zmaiany “klimatu” w życiu

    Wiaczesław

  4. avatar wiaczesław

    Sorry

    pomylka e-maila

    pozdr

RSS dla komentarzy do tego wpisu. | TrackBack URL | Gravatar - Twój komentarz z Twoją grafiką.


    Twój komentarz: